|
|
|
|
|
2009-01-24 - Łk 1,1-4;4,14-21 - Zazieleni się...
|
Miłe złego początki. Tak było i tym razem. Zaczęło się niewinnie. Bardzo niewinnie.
Zainspirowany cytatem posłuchałem całej piosenki. I zaczęło się. Zaczęło się na dobre.
Od tygodnia przynajmniej, a może i ciut dłużej, nie mogę się od niej uwolnić. Chodzi za mną wszędzie.
Nucę więc za Voo Voo i Kasią Nosowską:
|
Myślę sobie, że
Ta zima kiedyś musi minąć
Zazieleni się
Urośnie kilka drzew
Niedojedzony chleb
W ustach zdąży się rozpłynąć
A niedopity rum
Rozgrzeje jeszcze krew.
Zima piosenką się nie przejmuje. Zima trzyma. By się o tym przekonać, wystarczy nos wystawić za okno.
Straszy śniegiem. Smaga chłodem. Na przekór piosence minąć nie chce. Niezależnie od tego
w kościele już się zdążyło zazielenić. Nie tylko już się zazieleniło, ale zieleni się przez znaczną
część roku liturgicznego. Zieleni się od świeżych gałązek w Niedzielę Palmową i Boże
Ciało. Zieleni się od ziół i kwiatów w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi
Panny od ziół i kwiatów. Zieleni się dziś od kapłańskich orantów i stuł.
Zieleń jest kolorem kiełkującej roślinności. Kolorem oczekiwania przyszłych żniw. Kolorem nadziei.
Na jednolitym, a jednak bogatym różnorodnością odcieni zieleni, podłożu trawy, mieni się wielorakość
kwiatów. Na nim rozwijają się i dojrzewają owoce. Zieleń raduje oczy. Budzi radość. Mówi o życiu
i o młodości. Zwraca umysł i serce ku sprawom nieprzemijającym. Zieleń jest kolorem pośrednim. Ze
względu na jej łagodność i pojednawczość uważa się ją za uzupełniającą barwę czerwieni, ponieważ
powstaje ze zmieszania żółtego i niebieskiego. W ten sposób tworzy trójjedność trzech barw głównych.
W symbolice wspólnej chrześcijaństwu i islamowi zieleń jest kolorem obiecanego raju, do którego przez
całe ziemskie życie zmierzamy. W teologii Kościołów Wschodnich przywdzianie zieleni tożsame jest ze
złożeniem wyznania wiary. W liturgii Kościół zieleń zwiastuje nadejście okresu zwykłego.
Okres zwykły zaczyna się zaraz po Bożym Narodzeniu i trwa aż do Adwentu z krótką, kilkutygodniową
przerwą na Wielki Post i następującą po nim Wielkanoc. Liczy sobie trzydzieści trzy lub trzydzieści
cztery tygodnie, w czasie których naszego duchowego wzroku nie przykuwa żadna szczególna tajemnica
z określonym świętem. Możemy więc pozwolić sobie na komfort, by niczym na lekko przyspieszonym filmie
nie tylko oglądać publiczną działalność Jezusa, ale i w niej uczestniczyć. Krok w krok wędrujemy za
Nim po miastach i wioskach Jego ziemskiej ojczyzny. W skupionym tłumie słuchamy głoszonej przez Niego
ewangelii. Jesteśmy świadkami cudownych wydarzeń, którymi potwierdza prawdziwość głoszonych przez siebie
nauk.
W myśl powiedzenia zieleń uspokaja. Nie dajmy się jednak zwieść jej bijącemu od ołtarza, kojącemu
wzrok urokowi. Nie dajmy się uśpić przewidywalnością dalszego ciągu wydarzeń w powtarzanych w
trzyletnim cyklu niedzielnych czytaniach mszalnych. Płynące z dopiero co rozpoczętego okresu
zwykłego spokój i przewidywalność stają się wbrew pozorom doskonałą okazją do wyostrzenia przysypanych
śniegiem zmysłów i obudzenia drzemiącej zimowym snem wrażliwości.
Krótko mówiąc: Warto dać się ponieść urokowi chwili i odkryć nieznane aspekty znanej niedzielnej
ewangelii. Warto dać się powieść nagłemu porywowi serca i odkryć nadzwyczajnej drobiazgi w prozie
zwyczajnego dnia.
|
Ks. Michał Palowski
|
|
|
|
|