Działalność Delegatury Diakonia Modlitwy Ogłoszenia Archiwum Historia
Maltańska Służba Medyczna
  Strona Z.P.K.M.
  Linki
  Niepełnosprawni
  Zaufali nam...
  Kontakt
  faq
   V Piesza         Pielgrzymka
   IV Piesza         Pielgrzymka
   III Piesza         Pielgrzymka
   II Piesza         Pielgrzymka
   I Piesza         Pielgrzymka
   Szczyrzyc 2010
   Szczyrzyc 2009
   Szczyrzyc 2008
   Szczyrzyc 2007
   Szczyrzyc 2006
   Szczyrzyc 2005
   Wystawa         fotografii
Dołącz do Facebook'a

2009-02-14 - Łk 6,17-20.26 - O wyższości Benedykta nad Walentym

Starsi zapewne pamiętają. Młodszych proszę, by zechcieli uwierzyć na słowo. Nie tak dawno profesor Jan Tadeusz Stanisławski, twórca mniemanologii stosowanej głosił radiowe wykłady O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia, zaś Jacek Kaczmarski śpiewał o Wojnie postu z karnawałem. Idąc tym tropem, tytuł naszego rozważania winien brzmieć: Wojna świętego Walentego z równie świętym Benedyktem lub O wyższości tego drugiego nad tym pierwszym, bowiem kluczem do odczytania przesłania płynącego z dzisiejszych, walentynkowych jakby nie było, czytań mszalnych jest benedictio - błogosławieństwo.

Łacińskie benedicere - błogosławić - to dobrze mówić o kimś dobrze komuś życzyć, zaś benedictus - błogosławiony - to ten, o którym dobrze mówiono lub któremu dobrze życzono, wreszcie benedictio - błogosławieństwo - to słowa, czynności i gesty, za pomocą których człowiek wyraża swoją życzliwość, życzy szczęścia i pomyślności.

Gest błogosławieństwa jest bardzo wymowny. Wyrażają go włożone na kogoś lub uniesione na kimś ręce. Symbolizują przekazanie dóbr duchowych. Bóg w akcie stworzenia wyciągając nad ziemią swoje dłonie błogosławi wszelkiemu stworzeniu. Dobrze mu życzy. Daje mu życie i wszystko, co do życia jest potrzebne. Daje mu Siebie. Daje mu zbawienie. Obdarowany człowiek wznosi swe ręce ku niebu. Błogosławi Bogu. Dobrze o Nim mówi. Dziękuje Mu jak umie za okazaną sobie łaskę. Za każdy, nawet najmniejszy jej przejaw. Ta wzajemna wymiana sprawia, że nasz świat staje się przestrzenią błogosławieństwa. Przestrzenią błogosławioną.

Zakorzeniony w tej przestrzeni człowiek otrzymanego daru nie zatrzymuje dla siebie. Pomny na pawłowe wezwanie: Błogosławcie, a nie złorzeczcie dzieli się nim z innymi. Wznosi swoje ręce. Wkłada je na głowę. Czyni nimi znak krzyża. Bożym błogosławieństwem przepaja cały otaczający go świat. Spowija nim zamieszkujących go ludzi. Z jednakową troską błogosławi kołyskę i trumnę; błogosławi dom, w którym wypoczywa i miejsce, w którym pracuje; błogosławieństwem żegna opuszczających dom i wita nim doń powracających.

Wracając zaś do wątku ewentualnej wyższości Benedykta nad Walentym. Mam świadomość, że pierwszy z czcigodnych patronów przegrywa z drugim w przedbiegach, a to dzięki doskonale przygotowanej i przeprowadzonej kampanii medialnej. PR jak widać górą i mocnych na niego nie ma. Stara maksyma powiada, że jeśli wroga nie można pokonać należy się z nim zaprzyjaźnić. Nie ma się co obrażać na mocno już wpisane w polską obyczajowość amerykańskie walentynki, lecz wpleść w ich obchody płynący z dzisiejszych czytań wątek umownie nazwany benedyktyńskim. Krotko mówiąc chodzi o to, by nie stosować gotowych rozwiązań, lecz pokusić się o odrobinę kreatywności i wykrzesać coś od siebie. Zamiast kolejnego serca z piernika czy zezowatego misia osobom, które kochamy, cenimy, szanujemy szepnąć dziś dobre, szczere, błogosławiące słowo.


ks. Michał Palowski
zdjęcie: www.niedziela.pl
    Kontakt webmaster Delegatura Górnośląska ZPKM © 2004 - 2011