|
|
|
|
|
2009-02-28 - Łk 9,28b-36 - O świadectwie dwóch, czyli dlaczego warto słuchać starszych
|
Nie wiem niestety jak było naprawdę. Śmiem przypuszczać, że jak to zwykle bywa pisało je samo życie. Baczni jego obserwatorzy, jakimi niewątpliwie byli starożytni, rzymscy prawnicy zatrzymywali w czasie fundamentalne zasady rządzące ludzkim życiem zaklinając je w proste słowa. Do dziś, paremie, bo o nich mowa używane są w argumentacji prawniczej. Praktyka życiowa dowodzi, iż cieszą sie one dwiema niepodważalnymi zaletami. Ponadczasowością i międzynarodowością. Można uczyć się na dwa sposoby. Można studiować podręczniki prawa rzymskiego. Można również zgłębić je spacerując wokół warszawskiego gmachu Sądu Najwyższego, na ścianach którego zostały wypisane.
Również na kartach Pisma świętego roi się od nawiązań do dawnego żydowskiego prawa. Poza całymi księgami, które o nim traktują, również postaci biblijne rozstrzygają na naszych oczach dylematy natury prawnej. Odwołują się przy tym najczęściej do obowiązujących wówczas zasad. Jedna z nich, zaczerpnięta z Księgi Powtórzonego Prawa, głosiła, że każda sprawa winna się oprzeć na świadectwie dwóch, a czasem i trzech świadków. Innymi słowy należy dać jej wiarę o ile jej prawdziwość potwierdzi dwóch lub trzech świadków.
Przemienienie Pańskie, którego dziś jesteśmy świadkami dokonuje się na oczach Eliasza i Mojżesza. Ich obecność nie jest dziełem przypadku. Poświadczają prawdziwość dokonujących wydarzeń. Czynią to na dwa sposoby. Po pierwsze potwierdzają je własnym autorytetem. Są przecież postaciami powszechnie znanymi, a co za tym idzie godnymi zaufania. Po wtóre - powagą rzeczywistości i osób, które reprezentują. Mojżesz uosabia bowiem całe prawo. Eliasz - przepowiednie proroków. Boskość Jezusa, której potwierdzeniem jest fakt przemienienia jawi się nam w tym momencie jako wypełnienie starotestamentalnych zapowiedzi.
Powiedzieliśmy przed chwilą, że wiarygodne jest świadectwo dwóch. Dwa więc niech będą wnioski płynące z dzisiejszej lektury czytań mszalnych. Nie ma skutku bez przyczyny. Nie ma końca bez początku. Warto więc sięgać po Stary Testament. Warto czytać składające się nań księgi - prawo, proroków i pisma - jako preludium do Nowego Testamentu, w szczególny zaś sposób do ewangelii. W jego świetle wszystko jawi się wyraźniej. Nowotestamentalne wydarzenia nabierają znaczenia i pełni. Przekładając zaś powyższe na realia życia powiedzmy sobie szczerze: warto słuchać starszych. Wiele widzieli. Wiele słyszeli. Wiele przeżyli. Warto pielęgnować dawne tradycje i obyczaje. Rodzinne. Parafialne. Narodowe. Bez nich nie sposób właściwie odczytać i zrozumieć teraźniejszości. Bez nich nie ma nadziei na przyszłość.
|
ks. Michał Palowski
zdjęcie: www.sn.pl
|
|
|
|
|