Działalność Delegatury Diakonia Modlitwy Ogłoszenia Archiwum Historia
Maltańska Służba Medyczna
  Strona Z.P.K.M.
  Linki
  Niepełnosprawni
  Zaufali nam...
  Kontakt
  faq
   V Piesza         Pielgrzymka
   IV Piesza         Pielgrzymka
   III Piesza         Pielgrzymka
   II Piesza         Pielgrzymka
   I Piesza         Pielgrzymka
   Szczyrzyc 2010
   Szczyrzyc 2009
   Szczyrzyc 2008
   Szczyrzyc 2007
   Szczyrzyc 2006
   Szczyrzyc 2005
   Wystawa         fotografii
Dołącz do Facebook'a

2009-03-28 - O ósmym grzechu

Niedziela - siódmy dzień tygodnia. Siódmy tak jak siedmiu krasnoludków i jak siedmiu wspaniałych. Siódmy tak jak siedem cudów starożytnego świata, jak siódme niebo i jak siedem wzgórz Rzymu. Siódmy jak siedem darów Ducha Świętego, jak siedem świętych sakramentów i jak siedem grzechów głównych. Katalogi zamknięte. Nic do nich dodać, nic z nich ująć. Bo siedem to pełnia. Bo siedem to doskonałość. Bo siedem to spełnienie. Z siódemką - zasadniczo - się nie polemizuje. Czuję się jednak w obowiązku wsadzić kij w mrowisko i przypomnieć, że zagraża nam jeszcze grzech ósmy - największa dolegliwość naszej epoki - której wedle Piusa XII na imię brak poczucia grzechu.

Każde schorzenie powoduje wystąpienie charakterystycznych objawów. Nie inaczej jest w rozważanym przez nas przypadku. Swoistym papierkiem lakmusowym, którym możemy posłużyć się jest język, jakim posługujemy się przystępując do sakramentu pokuty. Zwroty, których używamy mówiąc, a raczej nie mówiąc, o swoich grzesznych dokonaniach.

Jeżeli przystępując do spowiedzi jesteś święcie przekonany, że zasadniczo żadnego grzechu na sumieniu nie masz, nikogo przecież nie zabiłeś, nikomu nic nie ukradłeś i w efekcie nie musisz się właściwie z niczego spowiadać, bo i z czego, miej się na baczności, być może dopadł cię grzech ósmy. Jeżeli klękając u kratek konfesjonału wyznajesz, że może i jakiś grzech popełniłeś - może coś komuś ukradłeś, może kogoś okłamałeś - ale tak do końca nie jesteś o tym przekonany, nie poczuwasz się więc do odpowiedzialności za niego, bądź czujny, być może padłeś ofiarą grzechu ósmego. Jeżeli spowiadasz z tego, że kradło się, piło się, biło się, innymi słowy, że stało się to samo z siebie, bez mojego udziału, a skoro bez mojego udziału to i bez mojej odpowiedzialności, uważaj, być może zaraziłeś się grzechem ósmym.

Znamy już objawy, które powinny nas niepokoić. Wiemy, kiedy zapala się ostrzegawcza lampka. Czas zatem najwyższy, by poszukać wywołujących je przyczyn, bo tylko prawidłowo postawiona diagnoza pozwala wdrożyć właściwe leczenie.

Za pierwszą z przyczyn należy uznać pewne powszechne zmiany, które dokonały się w naszej obyczajowości, a które skutkują społecznym przyzwoleniem na grzech. To, co kiedyś gorszyło dziś gorszy mniej lub nie gorszy wcale. To, czego kiedyś nie było wolno dziś jest dozwolone. Coś, co kiedyś było grzechem dziś nim już nie jest.

Po wtóre mamy do czynienia z wybiórczym traktowaniem przykazań. Sami dokonujemy ich wartościowania. Z dziesięciu przez Boga objawionych uznajemy tylko te, z którymi jest nam pod drodze. Sami tworzymy normy moralne. Sami definiujemy, co grzechem jest, a co nim nie jest. Subiektywizm często sprawia, że lista sytuacji, które grzechem nie są wydłuża się. Lista grzechów - niebezpiecznie skraca.

Po trzecie jesteśmy świadkami paradoksu. Mamy czas i ochotę grzeszyć. Czasami nie tylko sam grzech, ale i przygotowania do jego popełnienia wymagają od nas sporego zachodu. Nie szczędzimy więc sił i czasu, by zasmakować szeroko rozumianego zakazanego owocu. W konsekwencji na regularną spowiedź brakuje czasu. Tłumacząc się brakiem czasu i okazji odkładamy jak tylko się da najdalej. Na Wielkanoc. Na ważne rodzinne uroczystości - chrzest, ślub, pogrzeb. Im rzadziej się spowiadamy, tym mniej grzechów nasze sumienie i pamięć nam wyrzuca. A tak przecież nie jest.

Wreszcie bywa, że świadomie dorastamy w oderwaniu od naszych grzechów. Przybywa nam lat i kilogramów. Popełniamy coraz to bardziej dorosłe grzechy, spowiadając się przy tym wciąż z dziecięcych dokonań. Mamusi nie słuchałem. Paciorka nie mówiłem. Grzechy dorosłe wypychamy poza nawias świadomości, z czasem o nich w ogóle zapominając.

Rozważania były długie. Pointa więc powinna być krótka. Lekarstwem na ósmy grzech - na brak poczucia grzechu jest spowiedź. Spowiedź regularnie praktykowana. Spowiedź - stosownie do powagi sprawy - przygotowana i przeżywana. Tylko tyle i aż tyle.


ks. Michał Palowski
zdjęcie: www.kamilianie.zabrze.pl
    Kontakt webmaster Delegatura Górnośląska ZPKM © 2004 - 2011