|
|
|
|
|
2010-05-09 - Dzień Zwycięstwa Prawdy (J 14,23-29)
|
Dziewiąty maja odkąd pamięcią sięgam obchodzony był w wielu krajach jako Dzień Zwycięstwa. Do żelaznych punktów programu należały uroczysta zmiana wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza, malownicza defilada i wierszyki, które pierwszoklasiści z przejęciem deklamowali kombatantom. Na przykład taki:
Dzień zwycięstwa maj zielony białe pachną bzy,
Dziadek usiadł zamyślony, wspomniał wojny dni,
Jak z Radziecką Armią sławną w bój na wroga szedł.
Działo się to tak niedawno, a zda się, że wiek.
Jak miał Miszę towarzysza, co w okopach padł,
z takim Miszą można było zawojować świat!
Dzień zwycięstwa maj zielony białe pachną bzy,
Dziadek usiadł zamyślony, wspomnij z nim i Ty!
Gdy jakiś czas później dziewiątego maja zdawałem maturę Dzień Zwycięstwa obchodzony był już dzień wcześniej. Okazało się bowiem, że akt kapitulacji dzięki różnicom czasowy, jak również zabiegom polityków podpisywany był dwukrotnie - raz w Reims, raz w Berlinie.
Okres wielkanocny nieuchronnie dobiega swego kresu. Zanotowane przez św. Jana słowa Jezusa przygotowują uczniów - a zatem i nas - na zbliżający się dzień Wniebowstąpienia i mające po nim nastąpić zesłanie Ducha Świętego - Ducha Pocieszyciela - Ducha Prawdy.
Z próbą zdefiniowania prawdy zmagało się wiele tęgich głów. Znawcy przedmiotu powiadają, że najlepiej zadanie odrobił św. Tomasz z Akwinu. W jego ujęciu prawda może być rozumiana trojako: po pierwsze metafizycznie - verum est id, quod est . Prawdą jest to, co jest. Prawdziwe jest to, co istnieje. Prawda jest zamienna z bytem. Każda rzecz, o ile istnieje, jest prawdziwa. Po wtóre: teoriopoznawczo - verum est adaequatio intellectus et rei. Prawda zachodzi wówczas, jeżeli to co jest w naszym intelekcie jest zgodne z rzeczywistością. I po trzecie: logicznie - verum est manifestativum et declarativum esse. Wszystko co wskazuje na prawdę, ukazuje ją, prowadzi do niej.
Życiowe doświadczenie dowodzi niezbicie, że w nader silnej opozycji do prawdy stoją nasze wykroczenia przeciwko niej. Niekwestionowanym liderem rankingu grzechów przeciwko ósmemu z Bożych przykazań jest kłamstwo. Z niego spowiadamy się najczęściej. Po nim następuje litania, na którą składają się: fałszywe świadectwo i krzywoprzysięstwo, pochopny sąd uznający za prawdę moralną wadę bliźniego, obmowa, oszczerstwo, wszelkie słowa, które przez pochlebstwo, służalczość zachęcają i utwierdzają człowieka w złośliwych czynach lub przewrotności jego postępowania, próżność, samochwalstwo, ironia. Zainteresowanych odsyłam do lektury Katechizmu.
Prawda jest sprawą wielkiej wagi. Największej. Nie zamierzam w tym miejscu moralizować. Po raz kolejny powtarzać powszechnie znanych argumentów. Nieustanne powtarzanie osłabiło niestety ich skuteczność. W zamian za to proponuję postawić sobie od czasu kilka nader istotnych pytań. Co stałoby się gdyby w wielkopiątkowy wieczór, pierwszy i ostatni raz w życiu, Jezus okłamał Piłata? Czy wydano by inny wyrok? Czy ocaliłby życie? Jak w konsekwencji tego kłamstwa potoczyłyby się losy Jego i losy całego świata? Tylko co byłoby ze mną? Kim byłbym dzisiaj?
Prawda jest sprawą wielkiej wagi. Największej. Prawda sporo kosztuje. Przykład Jezusa dowodzi, że cenę tę warto zapłacić. Zapłacić, żeby zwyciężać.
|
tekst i foto: ks. Michał Palowski
|
|
|
|
|