|
|
|
|
|
2011-10-23 Mt 22,34-40 O misji (specjalnej)
|
Quod capita tot sensus. Ile głów, tyle opinii. A tym samym ile głów, tyle bardzo osobistych: sądów o, pomysłów na i definicji czegoś. Także miłości. Szczególnie mocno utkwiła mi w pamięci, którą kiedyś w czasie kazania przedstawił jeden z moich kolegów. Brzmi ona: Miłość jest wtedy, gdy dla kogoś tracisz czas i pieniądze. Subtelniej rzecz ujmując: gdy nimi się dzielisz. Dzielisz nie stawiając przy tym żadnych granic. No może poza tymi, które wyznaczają prawo i dobre obyczaje.
Dzisiejsza niedziela zwana jest w Kościele niedzielą misyjną. Niedzielą dedykowaną misjom. W równym stopniu tak samemu dziełu, jak i ludziom w nie zaangażowanym. Dziełu, które na nasz użytek uciekłszy się do analogii możemy nazwać dzieleniem się Bogiem. Dzieleniem, które podobnie jak miłość uwzględnić musi ramy nałożone przez prawo oraz dobre (zwłaszcza lokalne) obyczaje.
Matematyka przydaje się nie tylko w szkole i w sklepie. W sferze wiary również nie sposób bez niej się obejść. Z pustego i Salomon nie naleje. Oczywistym zatem jest, że by móc się dzielić z innymi, najpierw samemu trzeba mieć. W odniesieniu do Boga, którym mamy się dzielić, owo mieć, sprowadza się do samemu Go poznać, a w konsekwencji samemu doświadczyć. Poznać i doświadczyć, czyli mieć Boga, który sam na to pozwala stając się dostępnym przez modlitwę, Słowo, sakramenty. Inaczej się nie da.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem (Mt 28,19-20). Słowa Jezusa znane jako ostatnie pouczenie adresowane są nie tylko do dwunastu apostołów, ale do każdego, człowieka, który przez przyjęcie chrztu stał się ogniwem w długim łańcuchu pokoleń i wiary. Wiary, którą od poprzednich pokoleń otrzymał. Wiary, którą w swoim pokoleniu żyje. Wiary, którą w równym stopniu sobie współczesnym, jak i przyszłym pokoleniom ma przekazać.
Mając powyższe na względzie, dzisiejsza niedziela w jej misyjnym wymiarze staje się doskonałą okazją do przyjrzenia się sobie. Sobie
i swojemu chrześcijaństwu. Jego autentyczności i głębi. Przecież by się dzielić z innymi, najpierw samemu trzeba mieć. Przecież by miłować bliźniego, najpierw miłować trzeba siebie (Mt 22, 39).
I jeszcze jedno. Przysłowie powiada, że czym chata bogata, tym rada. Gospodarz przyjmuje gościa podając, co ma najlepszego. Prawda to. Nasza więc to rzeczy, by to, co dajemy innym było jak najlepszej jakości. Z najwyższej półki. Nowe. Świeże. Nieużywane. Od każdej zasady istnieje jednak odstępstwo, na które i tu jest miejsce. Od chrześcijaństwa, które ma być przekazane wymaga się, by nosiło wyraźne ślady użytkowania. Wyraźne odciski linii papilarnych. Twoich i moich.
|
tekst: ks. Michał Palowski
na zdjęciu: Magda Tlatlik,
wolontariuszka maltańska, misjonarka w San Lorenzo w Peru
www.amazonia.blog.swm.pl
|
|
|
|
|