|
|
|
|
|
Najpiękniejsze jest ciągle przed nami
|
Kaznodzieja jest osobą uprzywilejowaną. Po pierwsze potrafi
precyzyjnie określić termin swojego wystąpienia. Pozwala
to uwzględnić wszelkie okoliczności związane z miejscem
i czasem. Po wtóre wie, do kogo przychodzi mu przemawiać.
Widzi swojego słuchacza. Na bieżąco śledzi jego reakcje
i na nie odpowiada. Autor tekstu pisanego tego komfortu
niestety nie ma. Chcąc nie chcąc musi zaufać P.T.
Odbiorcy. Zaufawszy więc podejmuję wyzwanie. Piszę.
Idąc za podpowiedzią świętego Pawła śmiało mogę powiedzieć,
że gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem
jak dziecko, myślałem jak dziecko. Adwent, który pamiętam
z dzieciństwa to poranne wyprawy na roraty. Godzina 5.30.
Nade mną i wokół mnie czarna noc. Pod stopami biały, skrzy-
piący na mrozie śnieg. I nieprzeliczone rzesze dzieciaków.
A każdy z nich z lampionem, latarką, świeczką. Idąc dalej pawłowym
tropem stwierdzam, iż kiedy stałem się mężem, wyzbyłem
się tego, co dziecięce. Dlatego dziś w adwentowy repertuar
wpisują się oglądane z drugiej strony ołtarza roraty. Ale nie
tylko one. Do mojego adwentowego kalendarza trafiły - mam
nadzieję, że już na stałe - coroczne, przedświąteczne spotkanie
z kolegami i koleżankami z klasy. Zaczęły się zaraz po maturze.
W grudniu bieżącego roku spotkamy się po raz piętnasty.
Tego typu przedsięwzięcia z pewnością ułatwia wirtualna rzeczywistość
- poczta elektroniczna, komunikatory, portale społecznościowe.
Wśród tych ostatnich poczesne miejsce zajmuje Nasza klasa,
która pozwala na odświeżenie nawiązanych przed laty znajomości
- z kolegami i uczniami, z sąsiadami i parafianami. Od samego początku
istnienia tego fenomenu postaciom rzeczywistym towarzyszą
postacie i wydarzenia fikcyjne. Ich pojawienie się jest dla uważnego
obserwatora kapitalnym barometrem. Pokazuje czym aktualnie żyją
użytkownicy portalu. Co zaprząta ich umysły i serca. Wśród owych
fikcyjnych postaci uwagę przykuwają niekoniecznie cisi wielbiciele
przeróżnych osób i zdeklarowani miłośnicy rozmaitych dziedzin życia.
Przeto przed rokiem, w adwencie właśnie znajomi zwrócili moja
uwagę na przynajmniej dwadzieścia trzy konta poświęcone bajkowemu
i magicznemu czasowi świąt Bożego Narodzenia.
W tym miejscu zmuszony jestem zaprotestować. Boże
Narodzenie to nie magia. Boże Narodzenie to nie bajka. To fakt.
Dwa tysiące lat temu Bóg przyjął ludzkie ciało. Wstąpił w ludzką
historię. Ale to nie wszystko. Gdy ludzka historia osiągnie
swój kres ten sam Bóg ponownie przyjdzie. Rozpoczynający
się adwent - czterotygodniowe, pełne nadziei oczekiwanie na
przyjście - o jednym i drugim wydarzeniu ma nam przypomnieć.
Do jednego i drugiego ma nas przygotować. Tak do pamiątki
ziemskich narodzin Jezusa Chrystusa w liturgii Bożego
Narodzenia jak i do Jego ponownego przyjścia.
Łaska i pokój do tego, który jest i który był i który przychodzi
słyszymy niejednokrotnie podczas mszy świętej. Łaska i pokój
są wyrazem istotnych, bardzo ważnych dla nas darów Bożych.
Przez łaskę rozumiemy Bożą przychylność do nas. Jego
miłosierdzie i opiekę nad nami. Pokój zaś - pojmowany jako
wyraz czasów mesjańskich - ten w poszczególnym człowieku,
ten między ludźmi oraz ten między nami i Bogiem - jest owocem
wspomnianej Bożej łaski. Wypowiadając to pozdrowienie
celebrans życzy zgromadzonym na mszy świętej Bożej
przychylności i Bożego pokoju we wszelkich jego przejawach.
Ale nie tylko. Pozdrowienie to - z apokalipsy świętego Jana
rodem - poza adwentową myślą o Bogu, który kiedyś przyszedł
i który przyjdzie ponownie zachęca nas do szczególnej czujności,
bo Bóg w swojej hojności nie zamierza ograniczyć się do dwóch
tylko spotkań z człowiekiem. On przychodzi nieustannie.
W swoim Słowie. W modlitwie. W sakramentach. W drugim
człowieku. W pięknie przyrody. W historycznych wydarzeniach.
Krótko rzecz ujmując Adwent to coś więcej niż cztery
grudniowe tygodnie poprzedzające święta Bożego Narodzenia.
Adwent to także coś więcej niż oczekiwanie na ostateczne
spotkanie z Jezusem na końcu czasów. Adwent tak naprawdę
to całe nasze życie. To każda jego chwila. To pomysł na nie.
To powtarzanie nieustanne powtarzanie wzorem pierwszych
chrześcijan aramejskiego wezwania Maranatha. Pan nasz
nadchodzi. To kształtowanie w sobie wrażliwości na to, co
już jest; na dziejące się tu i teraz Boże i ludzkie sprawy. To
podsycanie nadziei na to co dopiero będzie. To podejmowanie
po ich - wrażliwości i nadziei - wpływem najistotniejszych
życiowych decyzji. Wszak ja śpiewał mistrz Grechuta ważne są
tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Ważnych jest kilka tych
chwil, tych na które czekamy.
Najpiękniejsze jest ciągle przed nami.
ks. Michał Palowski
|
|
|
|
|